Tańce, hulanki, swawole, czyli do czego bym chciała kiedyś zatańczyć.

Matura, matura i po maturze. To były najdziwniejsze 2 tygodnie w moim życiu. I w sumie to tyle na ten temat, bo nie po to wracam, żeby o maturze pisać. Myślę z resztą, że wszystkie profile utworzone na facebooku przez tegorocznych maturzystów, mówią sama za siebie (że np. CKE płakało, jak układało matury, weselnicy się potopili, a turysta to ch… chłop, co nie wiadomo po co do tego cholernego zamku polazł).

Nawiązując do tytułu, po tej całej rzeczy na M, tak bardzo bardzo bardzo brakuje mi zwyczajnej dobrej zabawy z tańcami i… no swawolami właśnie. Więc dzisiaj, kiedy nie mam przed sobą już żadnych obowiązków szkolnych, a o studenckich nawet jeszcze nie myślę, jest dobra pora, żeby zebrać wszystkie piosenki, których ostatnio słuchałam i myślałam przy tym, że fajnie byłoby do tego zatańczyć. Dosłownie. Tak właśnie myślałam. Więc radujmy się i weselmy, że to już koniec i tańczmy!

1.   The Death Of You And Me – Noel Gallagher’s High Flying Birds

Przy tym kawałku towarzyszy mi wyobrażenie mnie i jakiegoś bardzo eleganckiego pana. I tak sobie razem hasamy po parkiecie w rytm piosenki, ubrani jak w latach dwudziestych. Ładny obrazek.

 

2. Candyman – Christina Aguilera

Kolejny ładny obrazek. Ale tutaj nic nie trzeba tłumaczyć. Wszystko w klipie.

 

3. Call It What You Want – Foster The People

Letnia sukienka, sprawny partner i dawaj! Obrociki, bioderka i cała reszta. Nie znam się na tańcu w sensie teoretycznym. Cha-cha, samba, rumba? – call it what you want.

4. A Little Less Conversation (JXL Radio Edit Remix) – Elvis Presley

No to się przecież nie da przy tym w miejscu usiedzieć! Tutaj to dopiero można kręcić piruety. I jeszcze widzę elementy tego tańca, w którym chodzi głównie oo wyrzucanie nóg do przodu 😀  C’mon, c’mon!

 

5.  I’m A Beliver  – Smash Mouth

A tutaj to już zupełny freestyle zupełny. Ale to muszą być dwie osoby, pomiędzy którymi coś sie święci. W ogóle uważam, że dużo można wyczytać z tego, jak partner was prowadzi na parkiecie. Wydaje mi się, że tak samo poprowadzi was wszędzie. A nawet mi się nie wydaje. Z doświadczenia wiem.

 

Wystarczy hasania na dzisiaj. Czeka na mnie mnóstwo rzeczy do nadrobienia, jak na przykład 3 nowe książki, przed kupieniem których się nie powstrzymałam i wszystkie seriale, z którymi nie jestem na bieżąco, a bardzo chcę być, bo są taaaaakie dobre. Myślę, że z tego wszystkiego będzie następna odsłona „I Adore!”

Do napisania,

Peggy.

PS.: Oprócz radości z zakończenia męki i innych rzeczy na M, ten post jest pięćdziesiątym na tym blogu. Więc taka mała rocznica dzisiaj 🙂

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s