Nie umarłam. To tylko matura.

No właśnie. Tak już mam, ja, biedna nieutalentowana pseudo blogerka, że pisanie jednego posta, z którego jestem zadowolona, zajmuje mi miliony lat. A obecnie mam taką małą ambicję i cichą nadzieję, że zdam maturę i pójdę na jakieś tam studia. Nie wiem no. Łopatologia w Honolulu wydaje się być przyszłościowym kierunkiem. 

No to siedzę jak ten studenciak przed sesją i zakuwam. A jak nie zakuwam to siedzę na dodatkowych zajęciach. A jak już jestem w domu i nie zakuwam, to i tak nie piszę, bo odsypiam noc, przez którą zakuwałam. I jeszcze dochodzi do tego moje wciąż niezdane prawo jazdy ( **uj w d*pe MORD-owi w moim mieście. o. denerwujecie mnie, drodzy państwo). No to oprócz tego, że chodzę zmęczona, to jeszcze zła. Kurczę.

Ale. Ja naprawdę bardzo lubię mojego bloga, a jak dzisiaj zajrzałam tutaj po dłuższej przerwie i przeanalizowałam statystyki, to aż swoją ładną, aczkolwiek nie piękną gębę rozdziawiłam ze zdziwienia, bo okazuje się, że większy ruch jest wtedy, kiedy ja nic tu nie piszę.

… pszypadek? nie sondze.

Ale pomimo, że większy entuzjazm wzbudzam, gdy mnie tu nie ma, to zapowiadam – powrócę, jak tylko pokonam krwiożerczą Maturrrę. 

Papatki, jak mawia mój wujek Staś.

Reklamy

2 thoughts on “Nie umarłam. To tylko matura.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s