Right thoughts, right words, right actions. Nowa płyta Franka.

Nowy wygląd bloga. Zmieniłam, bo tamten zaczął mnie drażnić 🙂 Był trochę „niemój”. A ten jest mój.

A w ogóle to głupia jestem, bo powinnam się uczyć na egzamin do prawka, a nie o Frankach pisać 😀 Nie zdam.

I jeszcze jedno. To nie będzie typowa recenzja, ja nie umiem takiego czegoś pisać. Tutaj zwracam się do Eweliny, Jessamine, czy innej dziewczyny, tudzież chłopaka, który specjalizuje się w tego typu tekstach. Jak macie ochotę i Was to interesuje, to ja bardzo chętnie przeczytam co myślicie o tym krążku 🙂

Jego premiera miała miejsce 27 sierpnia, czyli przedwczoraj albo przedprzedwczoraj (zależy, kiedy to opublikuję). Przegląd całej  kariery Franza Ferdinanda możecie zobaczyć w poście Franek – my love! Tytuł dość wymowny.

Na każdą kolejną płytę jednego z ulubionych zespołów, czeka się z, delikatnie to ujmując, lekkim niepokojem. Bo niby prawdziwy fan rozumie, że zespół się zmienia, rozwija, ewoluuje. Ale to tylko gadanie. Tak naprawdę każde nowe wydawnictwo jest, nie tylko dla artysty, ale i dla odbiorcy, wielkim wyzwaniem. Bo słuchacz lubi to, co już zna. Więc każda zmiana, każde większe odejście od dotychczasowej formy i brzmienia może wywołać burzę i falę deklaracji, że już ich nie słucham, że to już nie ten sam zespół i w ogóle to ja się obrażam, tupię nóżką i jak tak, to zostaję fanem metalu, indie przestało mnie kręcić.

Jak jest z nowym Frankiem? Jest dobrze (Ale „Tonight: Franz Ferdinand” i tak pozostaje moją najulubieńszą.)

Słuchając wszystkich piosenek kilka razy z rzędu, miałam czasem wrażenie, że już to gdzieś słyszałam. Niektóre brzmienia kojarzą się z brzmieniami typowymi dla muzyki z lat ’80. Przynajmniej mi się kojarzą. W sumie to nawet ciężko okreslić z czym mi się to kojarzy. A co ja się tam znam. A zwłaszcza na brzmieniach typowych dla czegokolwiek. Nie zwracajcie uwagi na to, co ja tu wypisuję 😀

„Right thoughts…” przypomina mi trochę debiut zespołu z 2004 roku – „Franz Ferdinand”. Tylko odrobinę bardziej taneczny jest. Z resztą, taneczność to, jakby nie było, znak rozpoznawczy Franków. Plus głęboki, głęboki, głęboki głos Alexa i świetne teksty. I znowu dostajemy to wszystko. Ale.

No właśnie. To niby jest Franz Ferdinand i niby głos Alexa ten sam, i niby nóżka skacze… Ale to w tej całej swojej frankowatości jakieś takie zachowawcze jest. Że aż mam niedosyt i szybko włączam „Take me out”, czyli chyba najbardziej znany i charakterystyczny dla zespołu utwór, i wciskam zapętlanie, i znowu czuję to szaleństwo, za które ich pokochałam.

Tak więc nowej płyty nie kupię. Oszczędzam na nowe buty 😀 I nowe Arctic Monkeys. Mam nadzieję, że będzie warto.

Nie mówię, że to jest be. Napisałam, jest dobrze. Ale zachowawczo dobrze. Mnie przynajmniej nie porwało. Chociaż jak się jakiś zespół lubi, to w każdym kawałku można znaleźć coś fajnego. Tylko że chodzi o to, żeby od pierwszego usłyszenia oszaleć. Żeby potem przez cały dzień to nucić i mieć ochotę na więcej. Na „Right thoughts…” są same dobre piosenki, złych nie ma. Ale w porównaniu z „Tonight…” wypadają średnio. Co, po raz kolejny podkreślam, nie znaczy, że to zła płyta 🙂 Wręcz przeciwnie. Motam trochę 😀

TUTAJ możecie posłuchać całej płyty, a poniżej najlepsze według mnie utwory, które chętnie dorzucę do swojej playlisty.

Love Illumiantion

We could love, we could love you
If you need somebody to love you
While you’re looking for somebody
We’re all looking for somebody
We’re all looking for somebody to love

Stand on the horizon

How can I tell you I was wrong?
How can I tell you I was wrong?
When I am
The proudest man
Ever born

Goodbye Lovers & Friends

Don’t play pop music
You know I hate pop music
Just sing the means in godless grace
So, don’ wear bright colors
Oh you know I hate bright colors
I never like you for the way you dress anyway

[…]

Hope you didn’t write a poem
Hope you didn’t bring flowers
Hope you remember every fight
Know I can be obnoxious
Occasionally cruel
But only to the ones I love

No co myślicie? Bo ja myślę, że naprawdę  nie zdam tego egzaminu… I dobrze. Bo ja naprawdę nie powinnam być kierowcą. Nawet instruktor boi się ze mną wsiadać do samochodu. Określił mnie mianem pirata drogowego.

Dobranoc, albo dzień dobry, zależy kiedy to czytacie.

Peggy Pirat

Advertisements

3 thoughts on “Right thoughts, right words, right actions. Nowa płyta Franka.

  1. Myślę dokładnie tak samo – poprzedni krążek był lepszy, ale tego nie można nazwać złym.
    Muszę się jeszcze w niego bardziej wsłuchać i szykuję recenzję na blogu 😀

    Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s