Powrót po wakacyjnej przerwie, w sam raz, na pierwsze urodziny bloga :)

Przerwa w pisaniu nie była zaplanowana. Nic, co wydarzyło się w ciągu ostatniego miesiąca nie było 🙂 Każdy wyjazd, czy impreza, wypadały z dnia na dzień, co biorąc pod uwagę to, że często musiałam jechać ze znajomymi w miejsca dość oddalone, było dość szalone. Ale zawsze wszystko się udawało. Oprócz tego uczę się do egzaminu na prawko, robię testy, jeżdżę po mieście. Dzięki Bogu, mam świetnego instruktora, który i nauczy, i porozmawia, i krzyknie, kiedy po raz setny z rzędu dwukrotnie przekraczam prędkość. Zapowiada się też na to, że koniec wakacji wcale spokojniejszy nie będzie, ale skoro mam wolny weekend i nie jestem akurat na kacu, pomyślałam, że w końcu trzeba się odezwać.

Za osiem dni wypadają pierwsze urodziny bloga. Ale wydaje mi się, że nie ma co świętować. Może gdybym przez cały ten rok regularnie pisała i ogólnie bardziej się przykładała. Były momenty, kiedy ostatnią rzeczą o jakiej myślałam było prowadzenie bloga, bo zwyczajnie nie miałam siły ani ochoty podnieść się z łóżka, ale pisałam wtedy pojedyncze posty, mało związanie z muzyką, tylko po to, żeby samej sobie pomóc w jakiś sposób, wypisać to, co miałam ochotę krzyczeć.  Z drugiej strony, nawet kiedy układało mi się całkiem nieźle i nikt akurat nie łamał mi serca, nieraz po prostu byłam zbyt leniwa albo nie miałam pomysłu. Więc w sumie chyba marna ze mnie blogerka 😉 Ale skoro pierwsze urodziny, to może przypomnę Wam pierwszy post.

„O Peggy Brown.”

Od tamtego czasu dużo się zmieniło. Zmienił się blog. Ja, w ciągu ostatnich 8 miesięcy, zmieniłam się tak, że mnie samej codziennie ciężko w to uwierzyć, bo nie myślałam nigdy, że takie przebiegunowanie w życiu w ogóle jest możliwe. Zwłaszcza, że tak naprawdę to, co zmieniło mnie najbardziej działo się na przestrzeni zaledwie dwóch miesięcy. Potem, przez kolejne 6, to było takie domino następstw, które doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem, ale mam wrażenie, że jeszcze się nie zatrzymało na dobre.

Czasem któreś z moich przyjaciół, ludzi, których znam w większości od dziesięciu lat, patrzy na mnie tak, jakby zobaczyło mnie po raz pierwszy w życiu. To tak, jakbym nagle stała się dla nich obca osobą. Nawet dla samej siebie byłam przez moment kimś obcym, ale  w końcu widzę, że chyba dopiero teraz jestem taka, jaką zawsze chciałam być. I przyjaciele to zaakceptowali, chociaż mam wrażenie, że jeszcze trochę im zajmie przyzwyczajenie się do nowej mnie.  Chociaż, jak sami mówią, uważają, że ja się wcale nie zmieniłam. Po prostu dopiero teraz wyszło na wierzch wszystko co siedziało w środku. I w sumie mają rację. Bo grzeczna dziewczynka, która bała się mówić innym, czego chce i oczekuje, która bała się życia w ogóle, schowała się do środka, a na zewnątrz wyszła ta ruda, bardzo niegrzeczna, na pozór zimna i obojętna… Grażyna 😀 Bo teraz, jak się na rudo zrobiłam to na mnie Ruda Grażyna wołają, idioty jedne 😉 Ale imię mam inne. Nie żeby Grażyna było brzydkie…

Wydaje mi się, że najlepiej byłoby dojść do równowagi, pomiędzy tym co w środku i tym co na zewnątrz, wyeliminować najsłabsze i niepotrzebne elementy i ujednolicić to wszystko. Taki mam chyba plan.

Tak, czy siak. Zmiany są dobre 🙂 Choć mogłyby przebiegać mniej gwałtownie, a już na pewno mniej boleśnie. Ludź to stworzenie elastyczne jest, zauważyliście? Mamy taką zdolność, żeby dostosować się do prawie każdych warunków. I właśnie to nas zmienia. Może i lepiej byłoby zmieniać rzeczywistość zamiast się dopasowywać, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Kto z nas, ma tyle siły, żeby w momencie, w którym dosłownie czuje, jak rozpada się na kawałki, zmieniać świat i ludzi na lepsze, i za wszelką cenę walczyć z tym smokiem co to nam na drodze do szczęścia uparcie stoi? Po pierwsze, trzeba przeżyć. A jak już to się uda, to można się szarpać na coś bardziej heroicznego 😉 W każdym razie ja nie zamierzam zwalniać, zastanawiać się, żałować. Bo w sumie to ja za bardzo to wszystko lubię. Bo jakby było tylko przyjemnie, bez kopniaków od losu i drugiego człowieka, to bym się zanudziła chyba.

Dość prywaty. Teraz małe statystyki (prowadzone od momentu przeniesienia bloga do WordPressa, czyli od jakiegoś pół roku).

  • Najpopularniejszy post, według wyświetleń

Coś nowego. Nieprzystojny muzyk, którym się zachwycam. Tom Odell.

  • Najaktywniejszy komentator

Jessamine, z  bloga Złoty gramofon  Dziękuję pięknie ;* Wszystkim 🙂 Ogólnie mam bardzo dużo przyjemności i satysfakcji z tego, że choćby jedną, czy kilka osób zainteresuje to, co napisałam. Więc naprawdę dziękuję.

  • Wyświetlenia według kraju

1. Polska

2. USA

3. Niemcy (nawet Wy jesteście tu mile widziani 😀 … głupi żart)

  • Najpopularniejsze frazy z wyszukiwarek

1. ” tom odell”

2. „teksty na rozweselenie”

3. „tom odell jaka to muzyka” (ten młody Brytyjczyk ma niezłe wzięcie, nie ma co)

I najlepsze, czyli…

            NAJCIEKAWSZE FRAZY Z WYSZUKIWAREK

  • „ludzie cie obgaduja” – jak ktoś powiedział, świat piękny, tylko ludzie kurwy 😉
  • „babka pisze na szybko” – zawsze taki mam plan, żeby napisać szybko, a tym czasem z tym postem już mi 2 godziny schodzi; więc ja akurat na szybko nie; ja to w ogóle za szybkimi numerkami nie przepadam…
  • „www.dlaczego babka upiecze sie” – odpowiem, jak mój tata: BO TAK.
  • „artur rojek komercja” – to taki oksymoron, ma się rozumieć, jak „czarny śnieg”; innej opcji nie widzę
  • „guy berryman czy jest gejem” – a nawet jak jest, to jego prywatna sprawa przecież! chyba, że potencjalna narzeczona pyta…
  • „czy theo hutchcraft jest gejem” – nie! Boże broń!
  • „głód seksualny zakon” – nie wiem, czego osoba, która wpisywała to w wyszukiwarkę, chciała się dowiedzieć. naprawdę nie wiem 😀
  • „zachwycam sie” – …
  • … „florence nago” – oj wy niegrzeczni! 😀
  • „dlaczego nie wolno gwizdać w domu” – babcia mówiła, że w taki sposób woła się diabła, dziadek, że nie można, bo wiszą obrazy święte, a moja mama, że nie można, bo ją to denerwuje; ale ja ciągle gwiżdżę
  • „czy rock dziewczyna może nosić okulary” – tylko jeśli nazywasz się Alison Mosshart, a okulary są marki Ray-Ban 😉
  • „sex hince spuszczaja sie na glowe” – … nie ogarniam 😀

To by było na tyle. Mam nadzieję, że za rok, pojawi się kolejny taki post, tym razem na drugie urodziny.

Buziaki ;*

Peggy

Reklamy

One thought on “Powrót po wakacyjnej przerwie, w sam raz, na pierwsze urodziny bloga :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s