Peggy Obieżyświat, czyli dlaczego mnie nie było.

Mam tyyyle do napisania, że nie wiem, od czego zacząć 🙂 To może po kolei. Wypunktuję to ;p

  • Dlaczego Obieżyświat? Budapeszt, Eger, Szentendre, kilka mniejszych miasteczek na Słowacji i większe Koszyce oraz nasze dobre polskie Katowice i Krynica Zdrój. To objechałam w ciągu 3 tygodni. Uff. Najlepiej wspominam Budapeszt, z którego wróciłam wczoraj w nocy. 30 stopni prawie całe dwa dni. Przepiękne to miasto. Zakochałam się. Obiecuję zdjęcia, jak tylko się bardziej ogarnę z tym wszystkim. Towarzystwo było zaiste wyborne, więc nawet jeśli nie byłoby tak fajnie jak było, to i tak by było. No 😀 Szkoda, że momentami ciężko się dogadać po angielsku z tymi Węgrami. Przykład:

 My: Can we pay?

Kelner: [stanowczo i z groźną miną] No!

My: … [wtf?!]  Ok 😀 [i wychodzimy]

Kelner: Aaa! Payyy! Yes! [wielki uśmiech] 😀

I jeszcze jeden przykład na to, że są rzeczy, które rozumieją wszyscy i które jednoczą:

My: What does „palinka” mean?

Kelnerka: [coś po węgiersku]

My: [Nic nie rozumiemy ;p]

Kelnerka: [myśli chwilę]… Vodka?

My: Aaaaa! Vodkaaaa! 😀 😀

Wszyscy: [uradowani] Hahaha! Vodka! Hahaha! 😀

  • Z dniem 1 maja skończę lat 18. W związku z tym mam na głowie trochę więcej niż zwykle, bo trzeba zorganizować jakiś melanż 🙂 No i żeby to ogarnąć wszystko to trzeba trochę cierpliwości, bo ciężko zgromadzić całą rodzinę w jednym miejscu jednego dnia, mimo, że 1 maja jest dniem wolnym. Więc z jednej imprezy rodzinnej robią się 3. Plus jeszcze jedna dla znajomych. No. A że ja sama jestem nieogarnięta to ciężko ogarnąć cokolwiek. Bez mojej kochanej mamy bym zginęła 🙂
  • Jutro, czyli w sobotę mam wielką rodzinną uroczystość. A mianowicie świętujemy fakt, że mój dziadek wytrzymał z babcią już 50 lat i odwrotnie 🙂 Taka powtórka z wesela. Jako jedno z najstarszych wnucząt zajmuję się trochę organizacją, tzn. dekoracją sali i muzyką. Okazało się, że zespół, który miał grać jednak nie zagra i na ostatnią chwilę muszę załatwiać inny, a trochę ciężko to zrobić jak się opala w Budapeszcie 🙂 Ale damy radę.
  • Szkoła. Mam ochotę napisać „jebana szkoła”, ale nie napiszę, bo nie wypada 🙂 Zapieprzam jak głupia, przygotowuję się na każdy sprawdzian i co? I na koniec nawet nie rozumiem treści zadania i nie wiem jakiego wzoru użyć. A najlepsze jest to, że nikt nie wie i nie podpowie. Fizyka to zło. Chemia też. Matma… Eh. I co? I nic. Będę zapieprzać dalej i modlić się, żeby nauczyciele zaczęli w końcu wymagać od nas tego, czego na uczą, a nie jakichś z kosmosu wziętych rzeczy co to nikt nie wie o co cho, że się tak wyrażę. (A dzisiaj labuję :D)

I jeszcze parę innych zrządzeń losu, typu pół niedzieli z dziadkiem na pogotowiu, tylko po to, żeby mu doktor powiedział, że w tym wieku to już nie powinien dźwigać. Don’t you say! Dostał tabletkę przeciwbólową i go wysłali do domu. Bez żadnych badań. Ja może nie będę komentować, bo mi same przekleństwa na usta się cisną.

Wiem, że mało muzyczny ten wpis, ale w tym momencie jedyne o czym myślę, to „nie zapomnij oddychać w tym biegu!”. A żeby jednak trochę muzyki było, to wstawiam utwory, które towarzyszyły mi w tym szaleństwie. Niektóre bardziej, inne mniej udane 😀

Tą piosenkę zna każdy. Nie wiem, o co chodzi, ale na Węgrzech, jak tylko zauważyli, że mają do czynienia z Polakami, zaczynali to śpiewać 🙂 W restauracji cyganie grali nam to do kotleta. A my śpiewaliśmy i zabawa była przednia 😀 A na koniec dowiedzieliśmy się, że babcia kelnera była Polką, a jej ojciec nazywał się Stanisław Jaworski i poczuliśmy od razu z tym gościem ogromną więź 😀 Oczywiście kelner mówił nie po angielsku, ale po niemiecku. Dobrze, że ze mnie taka poliglotka :p

Ten kawałek śpiewaliśmy w drodze do Budapesztu (niżej to, co śpiewaliśmy w drodze „z”, kiedy byliśmy jeszcze bardziej zabawowi 😀 ). Wrzucam wersję koncertową, bo dobra.

A teraz hity z drogi powrotnej. Wyobraźcie sobie mojego kolegę, który jest śpiewakiem operowym i wiódł prym w tych podśpiewywaniach. Epickie.

Wy też tak mieliście, że gdy byliście dziećmi, śpiewaliście  ” LALALALALALALA w męskiej ubikacji”? 😀

A teraz piosenka, którą zgodnie nazwaliśmy najzajebistszą od Happysadu (obok „Łydki” i „Pięknej”)

No i obowiązkowo:

JA CHCĘ WIĘCEJ! JA CHCĘ JESZCZE RAZ!

Dzisiaj nie poszłam do szkoły, bo… bo mi się nie chciało, nooo. Mama mi pozwoliła. Ale chyba idę na melanż. Nad Dunajec. Będziemy leżeć na trawie i śpiewać. No. To pa. Lecę dzwonić do dziewczyn, żeby ruszyły tyłki i zakupiły prowiant :p A Wam życzę cudnego gorącego zabawowego weekendu.

Peggy Obieżyświat ;*

PS.: Czuję się już jak na wakacjach. Pięknie jest. Jak pogoda się zepsuje to wracam na Węgry 🙂 A jak już wakacje przyjdą, to czuję, że będą lepsze niż kiedykolwiek.

Advertisements

9 thoughts on “Peggy Obieżyświat, czyli dlaczego mnie nie było.

  1. Też Ci zazdroszczę, ja to bez tylko siedzę w domu. Miałaś fajne przygody na Węgrzech. No gratulacje 18 urodzin (lekki poślizg z życzeniami no ale co tam ;p).
    Baśka miała fajny biust… Mój komentarz pod tym filmem na YT dalej ma najwięcej lajków xD.
    Pozdrawiam :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s