I came back! :)

Ha. Wróciłam.

Co, myśleliście, że mi się odechciało blogowania? ;p Nie. Po prostu nablogu.pl, gdzie był założony mój blog zostało zablokowane, jako strona ponoć niebezpieczna. To było już jakiś czas temu. Na początku czekałam, że może wszystko wróci do normy. Nie wróciło.

Miałam sobie dać z tym spokój i po prostu nigdy nie wracać do blogowania, ale teraz mam ferie, siedzę w domu i… jakby mi czegoś cały czas brakuje 🙂 Nudzi mi się po prostu. A ten blog, nie tylko dawał mi ogromną satysfakcję, nie tylko pozwalał mi się rozwijać, ale także był fajnym zajęciem na spokojniejsze dni spędzane w domu. Gorzej jeśli nie mam czasu, a pasuje napisać coś, bo ostatni post jest np. sprzed 2 tygodni. No ale i tak widzę więcej plusów niż minusów.

W każdym razie, mam nadzieję, że mnie nie zapomnieliście (mam na myśli osoby, które stale mnie odwiedzały – – jak tylko opublikuje ten post, postaram się przypomnieć Wam o sobie 🙂 )

Trochę się u mnie pozmieniało. Przeżyłam Koniec Świata, poznałam świetnego chłopaka, bardzo go polubiłam (w zasadzie to się zakochałam, ale się nie przyznaje, bo trzeba być twardym, nie? ;p), dostałam się do dalszego etapu olimpiady, o której pisałam w ostatnim poście (i wcale się nie cieszę, a w zasadzie to jestem jeszcze bardziej zła, niż bym była, gdybym się nie dostała)… Co jeszcze…

Aha! Byłam na biwaku. Harcerskim. Takim fajnym 🙂 Byłam tam jedyną osobą, która nie należy do harcerstwa, więc niektórzy jak się o tym dowiedzieli to patrzyli na mnie jak na dziwadło, ale… było świetnie. Kij, że ogrzewanie nie działało i w pomieszczeniu było -5 stopni. Już myśmy się tam ogrzewali nawzajem ;p

Przełom 2012/2013 był dla mnie naprawdę przełomowy, ale więcej o tym nie napiszę, bo się wstydzę ^^ W każdym bądź razie było cu-dow-nie. Tak, że nawet nie wiem, w którym momencie wybiła północ… 🙂

No i generalnie moje życie jakoś tak nabrało tempa, jakoś taka szczęśliwsza jestem, ale co za tym idzie mam więcej obaw niż zwykle, bo mam więcej rzeczy (osób) do stracenia. Optymistka ze mnie, co nie? 🙂

A na nowy początek – piosenki, które towarzyszą mi w ostatnim czasie i które mają ścisły związek z Nim… Ciekawe co by było, gdybym zaczęła do niego mówić „Nim”… ;p Ale trzeba wymyślić, jakby go nazywać tutaj, na blogu. Mam nadzieję, że nigdy się nie dowie, co ja tutaj wypisuję 🙂

Generalnie, wydaje mi się, że chociaż głównym tematem pozostanie muzyka, będą pojawiać się też posty zupełnie offtopowe. Zależy co mi do głowy przyjdzie. Jestem trochę zła, że nie mogłam zostawić starego adresu, tzn. musicthatrocks, ale niestety ta nazwa już jest zajęta. Wymyśliłam więc „therockingmusic”, ale to beznadziejne, więc koniec końców jest „peggyandmusic”. Wydaje mi się, że to dobre rozwiązanie, bo music – czyli tematyka muzyczna i peggy – czyli ja i różne moje takie tam… dziwne ;p Mam nadzieję, że jakoś to wszystko rozkręci się na nowo.

Peggy :*

Reklamy

7 thoughts on “I came back! :)

  1. Cześć. Dzięki za subskrypcję mojego bloga. Podoba mi się to, co tu piszesz. Mam nadzieję mieć okazję coś częściej od Ciebie przeczytać

  2. Pingback: Pablopavo « Trolls love coldness

  3. Aaaaa wróciłaś! Zastanawiałam się, co się stało z Twoim blogiem i bałam się już, że nie bedzie dane mi już czytać twoich świetnych postów 🙂
    Ciesze się, że nadal będę mogła do ciebie wpadać 🙂

    PS. Zapraszam na nowego posta. Nominowałam cię do Liebster Award 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s